Rafał Chmielewski - 3 rzeczy, które na lata dadzą Ci radość z prowadzenia własnej kancelarii-

3 rzeczy, które na lata dadzą Ci radość z prowadzenia własnej kancelarii

Hej! Cześć!

Poniżej znajdziesz trzy rady dla prawniczego biznesu, które bezwzględne powinieneś / powinnaś wziąć pod uwagę, jeśli prze kolejne lata chcesz z lekkością wykonywać swoje obowiązki, nie martwiąc się o jutro, czy o pojutrze. Rady te wynikają z mojego doświadczenia i zapewniam Cię, że tego, co mówię niżej, się nie spodziewasz. Serio. Zaraz zobaczysz, o co mi chodzi.

Najpierw jednak słowo wstępu…

Ta historia zaczyna się od Joanny Lubeckiej

Swego czasu otrzymałem maila od mec. Joanny Lubeckiej (tej słynnej adwokatki od tematu wyceny usług prawnych [książka jest tutaj]) z propozycją taką, abym udzielił wywiadu do jej kolejnej książki. Tym razem chodziło o „Biznes prawny od środka„. Jedno z pytań, na które powinienem był odpowiedzieć, brzmiało tak: Trzy rady dla biznesu prawnego od Ciebie do wdrożenia od zaraz to…?

Odpowiedź na tak postawione pytanie w pierwszej chwili wydała mi się oczywista. Od razu przystąpiłem do pisania. Ale kiedy stawiałem kolejne litery powoli zaczęło do mnie docierać, że ocieram się zaledwie o powierzchnię. To tak, jakbym chciał opisać ocen patrząc, jak on wygląda z góry. Tymczasem ocean, to przede wszystkim to, co znajduje się pod jego powierzchnią.

Skasowałem więc swoje pierwsze myśli i zacząłem ponownie…

Co napisałem? Posłuchaj…

„Trzy rady dla biznesu prawnego od Ciebie do wdrożenia od zaraz to…?”

Muszę Ci się przyznać, że przygotowując odpowiedź na to pytanie wypunktowałem sobie zupełnie coś innego. Mianowicie – krótko: specjalizacja, komunikacja, model biznesowy. Ale zanim skończyłem swoje notatki już wiedziałem, że powinienem właśnie w tym miejscu opowiedzieć o rzeczach dużo ważniejszych. Takich jakby “meta-rzeczach”. Że chociaż specjalizacja, komunikacja, model biznesowy uważam za kluczowe w powodzeniu biznesu kancelarii, to poza nimi są rzeczy, które uważam za arcyważne.

Są to ponadczasowe wskazówki, które zwykle pomijamy, bo są wszystkim świetnie znane i tak oczywiste, że myślimy, iż nie ma sensu zawracać sobie nimi głowy. Tymczasem z mojej perspektywy, kiedy widziałem już wiele sukcesów i wiele porażek, właśnie te są kluczowe dla biznesu. Każdego biznesu.

Warto czytać

Zacznę od tego, że warto czytać. Już widzę, jak wielkie oczy robią teraz Czytelnicy HAHAHA!!! Ktoś powie: “Ależ ja jestem prawnikiem, nie tylko dużo czytam, ale też piszę”.

To oczywista rzecz! Z tym, że nie mam na myśli czytania w ramach swoich obowiązków zawodowych, ale czytanie tego, co znajduje się poza nimi.

Dlaczego o tym mówię? Ponieważ wszyscy ci prawnicy, których znam (a znam ich setki jeśli nie więcej), i którzy odnoszą zawodowe sukcesy, dużo czytają. Naprawdę dużo. I zwykle jest to literatura biznesowa (chociaż nie tylko ta).

Jest mnóstwo dowodów naukowych, które potwierdzają fakt, że czytanie rozwija wyobraźnię i różne kompetencje społeczne. Nie chodzi mi jednak o to, że czytając stajesz się mądrzejszy, bo wiesz to i tamto. Chodzi o to, że podczas lektury twój mózg kształtuje nowe połączenia nerwowe – podobnie jak w trakcie psychoterapii – które cię zmieniają, i które powodują, że nasiąkasz określoną wiedzą. Można powiedzieć, że staje się ona tobą – twoją intuicją.

To ma potem kolosalne znaczenie w codziennej działalności, ponieważ zgodnie z tym, co sobie zaszczepiłeś / zaszczepiłaś zaczynasz postępować. Takie też podejmujesz decyzje. Często zupełnie nieświadomie.

Obecnie na rynku mamy całą masę wspaniałych biznesowych książek, napisanych przez wybitnych przedsiębiorców. Naprawdę jest w czym wybierać. Oczywiście nie chodzi mi o książki biznesowe dotyczące naszej branży (chociaż i tutaj znaleźć można różne perełki, jak np. “Wycena usług prawnych” Twojego autorstwa – serio, naprawdę tak uważam), ale głównie te pozycje, które dotyczą biznesu w ogólności. Zaś moja szanowna współautorka (mam na myśli poradnik, o którym wspominaliśmy), mec. Elżbieta Bansleben, jest zdania, że powinniśmy również sięgać często po literaturę piękną.

I ja się z tym zgadzam po wielokroć. Dlatego, że po prostu pewne pozycje należy znać i kropka. Znajomość literatury pomaga też nawiązywać relacje z ludźmi, a także – na co zwraca uwagę słynny amerykański kognitywista i językoznawca Steven Pinker – tylko czytając możesz wyrobić sobie dobry styl, jako twórca. A dobry styl to – uwaga – lepsza obsługa klienta.

Zatem czytać trzeba i warto. Bo nie dość, że mile spędzasz w ten sposób czas, to w efekcie przekłada się to na większe zyski. Same korzyści!

Dbaj o zdrowie

Drugą ważną radą biznesową, o której chciałbym wspomnieć jest – uwaga – dbaj o zdrowie. Na pewno znowu czytelnicy otwierają tutaj oczy ze zdumienia, myśląc: “To nie rada. To banał”.

Cóż, w życiu człowieka jest tak, że do 40 roku życia cały organizm człowieka funkcjonuje jak bezbłędna i niezniszczalna maszyna. Potem każdy z nas zaczyna odczuwać skutki swoich zaniedbań. To jest nieuchronne. Zdrowie to inwestycja. Kropka.

Kiedy musisz biegać po lekarzach, zamiast pracować, to zwyczajnie tracisz czas. Co więcej, tracisz też energię na myślenie o zdrowiu. Bolący kręgosłup (tytułem przykładu oczywiście) obniża Ci nastrój na co dzień i … wpływa na twój język ciała, co wpływa potem na to, jak odbierają cię twoi klienci. Nie musisz nic mówić – ich podświadomość daje im znaki w postaci emocji, że coś z tobą jest nie tak.

Czy to ma wpływ na zyski kancelarii? Oczywiście! Odwrotnie również tak to działa: jeśli masz wyprostowane plecy i sprężyste ruchy, to mówi to twoim klientom nic innego jak to, że jesteś sprawny, silny i zdecydowany. Idealny obrońca, czyż nie?

Poza tym, żeby mieć energię do działania, trzeba ją w sobie mieć i tyle. A tę znajdziesz tylko poprzez: odpowiednią ilość snu, odpowiednie jedzenie i trochę ruchu fizycznego. To proste i każdy o tym wie. Szkoda, że nie każdy bierze sobie te rady do serca.

Zdrowie to pieniądze. Te zarobione i te zaoszczędzone. 

Bądź cierpliwy

W tym miejscu każdy zada pytanie: “No fajnie: czytać lubię, o zdrowie też chętnie zadbam, ale jak na to wszystko znaleźć czas, mając jeszcze na głowie dzieci?”. No więc dochodzimy tu do rady biznesowej numer trzy, która mówi: cierpliwość jest cnotą. Bądź cierpliwy i wytrwały.

Na pewno każdy z nas zna bajkę Ezopa pt. “Żółw i zając”. Obaj biorą udział w wyścigu ale wygrywa go nie ten, który jest szybki, ale ten który jest wytrwały.

No właśnie: nie każda konkurencja polega na tym, aby być najszybszym. W niektórych chodzi o coś innego. I taką konkurencją jest właśnie prowadzenie własnego biznesu. Tutaj nikt nie każe ci być najbogatszy w najkrótszym czasie, ale sztuką jest metodyczne rozwijanie działalności. Metodyczne, czyli przemyślane i postępujące.

Nie chodzi więc o to, aby pracować od rana do nocy, ale żeby wziąć pod uwagę całość własnego życia, zastanowić się nad tym, czego się tak naprawdę potrzebuje, jakie ma się zasoby, i następnie powoli, ale cierpliwie i wytrwale, wdrażać to w życie. Bez oglądania się na skaczące obok zające. Cierpliwie, po swojemu, wedle własnych potrzeb i możliwości.

W tej grze zawsze wygrywa żółw. Zawsze! Nawet jeśli otoczenie ci mówi, że jest inaczej.

Znam przykład polskiego przedsiębiorcy, który pracując wytrwale przez wiele lat, sprzedał w końcu swój biznes za bardzo duże pieniądze amerykańskiemu funduszowi. Oczywiście do końca życia nie musi już pracować. Ale poza pieniędzmi ma dodatkowo zniszczone relacje i poważne problemy ze zdrowiem, także psychicznym. Więc, czy chciałbyś być takim zającem? Z pewnością nie.

Zatem buduj swój prawniczy biznes cierpliwie na własnych zasadach, dając sobie czas na lekturę i zdrowie, a to wszystko razem przyniesie ci masę zadowolenia i satysfakcji z życia.

Czwarta rada?

Tyle właśnie ode mnie pojawiło się w poradniku Joanny Lubeckiej. Do tego zestawu dobrych rad wujka Rafała dodałbym jednak jeszcze jedną. Jaką? Wysypiaj się człowieku.

Dlaczego?

Dziś dowiedziałem się, że Japończycy śpią najkrócej ze wszystkich narodowości na świecie. Kult pracy i poczucie, że muszę podołać zobowiązaniom, powodują tam, że ludzie śpią nawet po 4 godziny na dobę. Sen jest jakby smutną koniecznością w ciągu doby.

Tymczasem nie bez przyczyny Matka Natura przeznaczyła dla homo sapiens aż 1/3 życia na sen. Gdyby sen był zbędny, gdyby nie był ważny, to być może trwałby 1 godzinę, albo w ogóle coś takiego jak sen by nie istniało. Tymczasem przesypiamy aż trzecią część życia.

Dlaczego tak dużo?

Po prostu sen jest złożonym procesem, który wymaga czasu. W poszczególnych jego fazach dzieją się określone rzeczy, które muszą się wydarzyć, aby sen był wartościowy. Jak pisze Matthew Walker w książce Dlaczego śpimy, nie ma takiej sfery działalności człowieka, na którą sen niemiałby pozytywnego wpływu. Czy to jeśli chodzi o fizyczność, czy psyche. Sen wpływa pozytywnie na KAŻDY przejaw naszej aktywności.

Siedzenie do późna w nocy, zasypianie o nieregularnych porach, spanie w nieodpowiednich warunkach, to wszystko powoduje, że działasz na pół gwizdka. Nawet, jeśli Ci się wydaje, że jest inaczej. Zdrowy sen jest zatem kolejnym elementem, który przyczynia się do sukcesów w kancelarii prawnej.

A Ty? Co byś jeszcze dorzucił / dorzuciła do tego zestawu? Pisz śmiało.

autor:
Rafał Chmielewski 
web.lex

***

Jak wyceniać produkty w prawniczym e-sklepie

Na przestrzeni ostatnich lat moja ekipa w web.lex wdrożyła mnóstwo sklepów w prawniczych blogach. Trend ten rozpoczął się w trakcie pandemii, ale niektórzy bardziej przewidujący prawnicy (np. mec. Aneta Kułakowska – blog) sklepy w swoich blogach mieli zanim to wszystko (czyli kowidowy bałagan) się zaczęło.

Dziś e-sklepy prawnicze powoli stają się standardem, stąd też mnóstwo tego rodzaju punktów prawniczej sprzedaży wdrażamy w bogach i na stronach www… [Czytaj dalej >>]